2/19/2015

Prolog

Był ciepły, jesienny, wczesny ranek. Hogwart w większości pogrążony był jeszcze we śnie, jedynie samotny ranny ptaszek szybował w powietrzu na miotle, przecinając powietrze z głośnym świstem. Minerwa McGonagall spacerowała po błoniach z Albusem Dumbledore'em, dyrektorem szkoły. Prowadzili miłą, spokojną pogawędkę, idąc pod rękę po mokrej od rosy trawie, dopóki wiekowy czarodziej nie postanowił zdradzić jej długo ukrywanego sekretu. 
-Albusie, o czym ty mówisz?! - nozdrza Minerwy drżały ze zdenerwowania. 
-Minerwo, proszę cię, zachowaj jasność umysłu - uspokajał ją Dumbledore. To, co przed chwilą powiedział jej przyjaciel wstrząsnęło ją dogłębnie. 
-Jak mogę być spokojna, kiedy ty mówisz mi, że użyłeś zaklęcia Amorem obliviscar* na uczniach! Kto to był, powiedz mi! - nauczycielka nie mogła uwierzyć w postępowanie Albus'aAmorem obliviscar było jednym z niedozwolonych zaklęć, które rzucone na dwójkę osób, usuwało łączącą ich miłość i wprowadzało między nich nienawiść. Zdarzało się, że taka para z zakochanych do szaleństwa, przemieniała się w śmiertelnych wrogów. W Hogwarcie zdarzyło się tylko raz, że ktoś posłużył się tą okropną klątwą - prawie 200 lat temu, jakiś bliżej nieokreślony czarodziej przeklął swoją ukochaną i jej wybranka serca, przez co tamci popadli w taki obłęd, że, napędzani wzajemną wrogością,  stoczyli ze sobą pojedynek, w którym oboje polegli. Tą parą byli jej dziadkowie, którym dopiero co się urodziła córeczka. Minerwa pragnęła, żeby w tym przypadku nie skończyło się tak tragicznie. Z niecierpliwością wpatrywała się w dyrektora, czekając, aż on wreszcie powie jej prawdę. Dumbledore westchnął i wyszeptał: 
-Granger i Malfoy - na te słowa kobieta zamarła i uchwyciła się rękawa szaty Albusa, by nie stracić równowagi.  
-Hermiona i Dracon? - powiedziała z niedowierzaniem - Przecież... jak to możliwe... oni razem... zakochani? - w głowie nauczycielki zapanował chaos. To nie realne, że ta dwójka, tak od siebie różna, mogła kiedyś darzyć się uczuciem. Przecież rywalizacja pomiędzy ich domami, pomiędzy lwem i wężem, sprawiała, że oni ledwo na siebie patrzyli. Kobieta była równocześnie zszokowana, że jej przyjaciel posunął się do takiego okropieństwa wobec tych niewinnych dzieci - Jak mogłeś! - jej drżący głos był ledwo słyszalny. 
-Minerwo musisz coś zrozumieć, zbliżała się wojna. Zrobiłem to, by ich chronić - zaczął profesor. 
-Chronić ich?! Zabijając jedyną rzecz, jaka mogłaby połączyć ich zwaśnione domy! - Minerwa zaszlochała. - A co teraz, kiedy wojna się skończyła?! Nadal chcesz ich "chronić"?! - Po chwili otrząsnęła się, i zdecydowała: musi dowiedzieć się, dlaczego jej wierny przyjaciel to zrobił - Opowiedz mi. - powiedziała dobitnie. Opowiedz mi, jak zniszczyłeś ich życie, dodała w myślach. 
-Ponad rok temu, kiedy Dracon miał za zadanie zabić mnie, w jego życiu pojawiła się panna Granger. Ona w jakiś sposób odnalazła w nim światło, kiedy wszyscy myśleli, że nie ma dla niego ratunku, że Voldemort nim zawładnął. - głos Dumbledore'a wyrażał cierpienie, ale dalej kontynuował - Jak wiesz, moja śmierć była zaplanowana w każdym calu, tamtego dnia, na Wieży Astronomicznej, miałem zginąć. Jak widać, plan się nie powiódł, nadal egzystuję na tym świecie - na te słowa Albus zdobył się na blady uśmiech - Wszystko poszło na marne, gdy Hermiona zaczęła odwodzić Draco od rozkazu Voldemorta, a on... on ją wtedy pokochał. Pokochał ją za to, że wierzyła w jego dobroć, ukrytą głęboko na dnie serca. Nawet Severus nie mógł nic na to poradzić. Oboje wiedzieliśmy, że jeśli do Voldemorta dojedzie wieść, że jeden z jego najwierniejszych sług przejdzie na naszą stronę i to przez miłość do "szlamy" - mówiąc to określenie, jego twarz przepełniła się bólem - to zabije nie tylko ich, ale i całe ich rodziny. Wtedy Snape wymyślił, jak sfingować moją śmierć, by nie oskarżano Dracona o niekonanie zadania. Udał, że rzuca na mnie śmiercionośne zaklęcie i kiedy wypadałem z Wieży, żaden ze śmierciożerców nie domyślił się, że miałem na sobie kompletny zestaw zaklęć ochronnych, które zapobiegły skutkom upadku z tak dużej wysokości. Pozostawało tylko dalej działać według planu... Ale jak mieliśmy za nim podążać, jeśli chłopak kochał Granger. Wtedy Alastor rzucił pomysł, drastyczny nawet, jak na niego, żeby posłużyć się Amorem obliviscar. Wiesz, Minerwo, na czym polega to zaklęcie... - kobieta nie wiedziała, czy to było pytanie. 
-Tak, bestialsko zamienia miłość w nienawiść - rzuciła ze złością. 
-Tak ta klątwa funkcjonuje w środowisku większości czarodziejów, ale tak naprawdę to nie jest takie proste. Ta miłość nie znika, ot tak - dyrektor pstryknął palcami - ona musi zostać przeniesiona do jakiegoś obiektu, który zazwyczaj się niszczy, by zaklęcie było trwałe. - w nauczycielce zapalił się płomyk nadziei. 
-Czyli da się jeszcze wszystko naprawić? Nie zniszczyliście tego przedmiotu? Jak on wyglądał? - te pytanie wypłynęły z Minerwy szybkim potokiem słow. 
-Moody pokazał mi go, tuż przed wykonaniem zaklęcia. Była to mała srebrna zawieszka z rubinem i szmaragdem, ale... - Dumbledore westchnął 
-Ale co? Co się z nią stało? 
-Po wykonaniu zaklęcia, kiedy ja pozostawałem w ukryciu, nie miałem kontaktu z Alastorem. Miał on mi ją przekazać w dzień urodzin Harry'ego... - Minerwa pierwszy raz widziała tak wielkie poruszenie na twarzy Albusa. Po jego twarzy spłynęła jedna łza. Kobieta widziała, co to oznaczało. 
-Alastor nigdy nie oddał ci tej zawieszki, nie zdążył. - nauczycielka zaczynała wszystko rozumieć. Nie mogła sobie wyobrazić, jak przez ten cały czas musiał się czuć jej przyjaciel. Jakie poczucie winy musiało go przepełniać. - Czyli nic nie da się już zaradzić? 
-W dzień swojej śmierci Moody zostawił u mnie w gabinecie list napisany szyfrem, który znaliśmy tylko my dwaj. Widział, że może zginąć podczas misji ratunkowej Potter'a. Napisał w nim, że zawieszkę schował do mojej puszki z pieprznymi diabełkami, ale kiedy tam zajrzałem, zawieszki nie było. Dumbledore przymknął na chwilę oczy i glęboko odetchnął. - Jednak nie wszystko stracone, mamy jeszcze szanse, żeby odczynić klątwę. Wystarczy, że Hermiona i Draco zbliżą się do siebie ponownie, wtedy moc zawieszki się uaktywni, więc będziemy w stanie ją zlokalizować i w rezultacie, zwrócić to, co do nich należy. - Albus czekał na reakcję Minerwy. 
-Przecież to awykonalne, jak oni maja się do siebie zbliżyć, jeśli jedyne, co ich łączy to nienawiść i niechęć? - głos nauczycielki emanował rezygnacją. 
-Musimy zdać się na przeznaczenie. Sybilla twierdzi, że nawet tak silne zaklęcie nie może całkowicie zlikwidować uczucia, szczególnie tak potężnego. Musimy wierzyć. - Wiara, pomyślała z goryczą Minerwa, to jedyne co nam pozostało. Spojrzała głęboko w oczy swojego przyjaciela i przytaknęła: 
-Tak, czasem miłość przychodzi z nieoczekiwanej strony... 


*Amorem obliviscar - zaklęcie, wymyślone przeze mnie na potrzeby historii

7 komentarzy:

  1. Ojej!
    Jestem...zaintrygowana i szczerze uśmiechnięta z powodu tego, jak bardzo podoba mi się sam pomysł na twoje opowiadanie :)
    Od czasów Dwóch Światów bardzo tęsknie za ich atmosferą, a tutaj poczułam coś podobnego już przy prologu! Obym miała dobre przeczucie i ta historia wypełniła w moim sercu pustkę za lekki i przyjemnym w odbiorze szklonym dramione :)
    Dodaję tego bloga do tych, które regularnie odwiedzam i cichutko liczę na to, że nie każesz mi długo czekać na rozdział I.
    Trzymam kciuki za twoją wenę i wytrwałość i gratuluje pomysłu! :)
    Venetiia Noks

    PS. Ciesze się, że "Dwa Światy" Ci się podobały i liczę na to, że z drugim i trzecim blogiem będzie podobnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku, ale mi miło, że Ci się podoba. :D 1. rozdział postaram się dodać w sobotę, mam nadzieję, że także przypadnie Ci do gustu. :)
      Mam coraz więcej zapału do pracy, a wyświetlenia i komentarze jeszcze bardziej mnie napędzają. :D DZIĘKUJĘ! <3

      Usuń
  2. No hejka :). Natrafiłam na Twojego bloga przypadkiem,ale już po 1 rozdziale mogę stwierdzić, że piszesz naprawdę cudownie <3. Pomysł też jest bardzo oryginalny, także czekam na kolejną część ;). Mam nadzieję, że jeszcze tu wpadnę i przeczytam kontynuację bo juz to kooocham <3.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo, sprawiłaś mi ogromną przyjemność swoim komentarzem! <3 Liczę, że kolejne rozdziały też będą Ci się podobały. :D

      Pozderki,

      Xantia

      Usuń
  3. Jaki ciekawy pomysł! Zaintrygowałaś mnie:) Bardzo mi się podoba, jestem ciekawa co z tego wyniknie... Amor obliviscar - nigdy o czymś takim nie słyszałam!
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki wielkie, jestem naprawdę ucieszona, że już trzeciej osobie mój prolog się podoba. :D Zachęcam do dalszej lektury i komentowania! :*

      Pozderki,

      Xantia

      Usuń
  4. Hmmm...Pierwszy raz spotkałam się z tak ciekawym pomysłem. Ciekawe jak to dalej rozwiniesz :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy ślad Waszej obecności, w postaci nawet najkrótszego komentarza. To naprawdę napędza mnie do dalszego działania! :)